RAPORTY SEZONOWE (2019-2026)

Strona główna RAPORTY SEZONOWE (2019-2026) Strona 3

[2] Jesień 2019 roku zajęła 2. miejsce w rankingu najcieplejszych

Oficjalna seria temperatury warszawskiej (od 1779 roku) wykazuje, że tylko jesień 2006 (temperatura średnia trzech miesięcy 11,07°C) była nieco cieplejsza od tegorocznej (10,97°C). W okresie dawniejszym prawdopodobnie dwa sezony były jeszcze cieplejsze, te z lat 1772 i 1767 (co może zostać potwierdzone w wyniku dalszych badań).

Wszystkie trzy miesiące sezonu (IX-XI) były cieplejsze od normy (1981-2010), przy czym dodatnie odchylenie temperatury rosło z każdym kolejnym miesiącem: wrzesień +1,3°C, październik +2,9°C, listopad +3,1°C. Pierwsza połowa września była znacznie cieplejsza od drugiej. Deszcze padały w pierwszym miesiącu jesieni dość regularnie i obficie (opad w sumie 60,4 mm, wystąpiły nawet dwukrotnie burze), przynosząc pewne złagodzenie długotrwałego niedoboru wilgoci w środowisku; jednak nie na tyle, by podnieść stany wody wiślanej do poziomów choćby średnich. Październik był dużo suchszy od września, a osobliwie wyróżnił się niemal nieprzerwanym ciągiem bardzo ciepłej pogody w okresie 11-27, gdy temperatury wielokrotnie przekraczały 20 stopni, a warunki pogodowe nie odbiegały wiele od klasycznego umiarkowanego lata, nawet bez przymiotnika „babiego”. Bardzo ciepły był także listopad: w jego pierwszych dwóch dekadach przeważały w najcieplejszej porze dnia temperatury dwucyfrowe (oczywiście nad zerem). To wszystko nie wystarczyło jednak do pokonania rekordzisty, najcieplejszej jesieni w dziejach obserwacji warszawskich. Pozostaje nią, jako się rzekło jesień 2006 roku, jednak jej przewaga jest bardzo niewielka (0,1°C).

Dni z Tmax ≥ 20,0°C było w tegorocznym sezonie 21, średnia wieloletnia to 12; z Tmax ≥ 15,0°C dni było 46 (norma 37); uderzająco mało było dni z przymrozkiem/mrozem (Tmin < 0,0°C) – tylko 4, gdy norma (jeszcze oficjalnie obowiązująca) to 17.

Jesień była ogólnie spokojna w kontekście wiatru (średnia jego prędkość 11,8 km/h); silniejsze wiatry wystąpiły 30 września i 20-24 listopada. Bardzo słabe wiatry panowały w październiku (średnio 9,5 km/h).

Deszczu spadło jesienią mniej, niż powinno. Suma opadu wyniosła 89,1 mm, czyli 74% średniego wieloletniego; posucha całosezonowa byłaby wręcz skrajna, gdyby nie wrzesień, który „podratował” sytuację. A mówiąc ściślej, dwa układy cyklonalne, czyli niże: w dniach 8-9 „Hans”, oraz w samej końcówce miesiąca „Mortimer”; oba te układy razem dały ponad połowę opadu całego września.

Czy w XX wieku zdarzały się jesienie o podobnych sumach opadu, a nawet niższych? Owszem: na przykład w sezonach 1999, 1993, 1988, 1987, 1985, itd. A więc nie ma powodu, by się niepokoić niskim opadem, skoro dawniej też taki bywał? Jest. Bo przy ocenie suchości trzeba brać pod uwagę nie tylko opad, lecz także temperaturę powietrza; wiadomo, że im wyższa, tym silniejsze parowanie wilgoci, a co za tym idzie – wysuszanie gleby. A średnia temperatura wspomnianych sezonów historycznych wynosiła odpowiednio 8,80°C, 5,93°C (bardzo chłodno!), 7,17°C, 8,60°C, 7,13°C. Wszystkie były więc chłodniejsze od tegorocznego. I to znacznie. To samo dotyczy wszystkich pozostałych jesieni okresu obserwacji, które miały sumy opadowe zbliżone do tegorocznej. Mówiąc dobitnie: tegoroczny deficyt sum opadowych jest dla naszego środowiska i rolnictwa groźniejszy, niż podobne niedobory w przeszłości.

Jak już wspomniałem, świadczy o tym choćby stan wody wiślanej. W sezonie jesiennym 1999 roku jej średnia wysokość (obliczenie własne dla pozycji punktu Bulwary) to 155 cm, w sezonie 1993 – 138 cm; podczas gdy w roku bieżącym to tylko… 58 cm. Trzeba przy tym mieć na uwadze, że niski stan wody dotyczy nie tylko Wisły, lecz także innych akwenów Mazowsza. Nie ma powodu zakładać, że tej sytuacji nie towarzyszy spadek poziomu wód podziemnych w regionie. To nie rokuje dobrze na przyszłość, gdyż rolnictwo i środowisko ucierpią, jeśli okresy pogody ciepłej i suchej będą w nadchodzących latach częstsze i/lub dłuższe. A są powody, by się tego spodziewać.

19 września od godziny 14:45 do 15-tej nad miastem przetoczył się szkwał z grzmotami, wichrem i gradem wielkości ziaren kukurydzy.

Śnieg jesienią nie padał ani razu.

Pierwszy przymrozek w tym sezonie -1,2°C wynoszący, był dnia 30 października z rana.

VarsoviaKlimat.pl

*****

(Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PiB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych).

[1] Lato 2019 najgorętsze w dziejach obserwacji warszawskich

Rysem najbardziej charakterystycznym lata 2019 roku był rekordowo gorący czerwiec (zob. raport miesięczny #1). Nie było więc zaskoczeniem gdy się okazało, że miesiąc ten jest najcieplejszym miesiącem tegorocznego lata. Lipiec był znacznie chłodniejszy (Tśr 19,5°), choć w stosunku do temperatury średniej wieloletniej, należy go określić jako zbliżony do normy. Po nim nastąpił gorący sierpień, który zajął 9-te miejsce w rankingu najcieplejszych. To jednak nie wystarczyło, by pchnąć całe lato na czołową pozycję w rankingu.

Dni upalnych było w tym sezonie 16, choć średnia wieloletnia to 7; dni gorących+upalnych – 63, czyli ponad 68% dni meteorologicznego lata miało taki charakter, przy czym przeciętna wartość to tylko 38%.

W podsumowaniu tegorocznego lata, zadziwia długotrwałość okresów gorąco-upalnych. Tak naprawdę tylko w dwutygodniowym okresie 3-17 lipca można mówić o dominacji temperatur chłodnych w Warszawie, choć raczej umiarkowanie, biorąc pod uwagę kontekst historyczny (zimniej było na północy kraju). Niemal cała reszta lata była gorąco-upalna. Mało ma to wspólnego z wartościami klimatycznymi, jakie dotyczyły Warszawy do końca XX wieku.

Cały szereg parametrów tegorocznego lata przyprawia o zawrót głowy. Przykładowo: czerwiec miał 27 dni gorących/upalnych. W całej historii obserwacji instrumentalnych (do 1779 roku wstecz) średnia wieloletnia (w dekadach) liczba takich dni dla czerwca nigdy nie przekroczyła 14-tu, a najczęściej wahała się między 7 a 10.

Lato było nie tylko gorące, lecz także bardzo suche. Suma opadu to 88,9 mm, czyli ledwo 43% normy; z grubsza tyle, co przeciętnie spada w samym lipcu. Dla porównania: w słynnym z posuchy lecie 1992, suma opadu była niemal identyczna (89,8 mm), jednak tamto lato nie było aż tak ciepłe (Tśr 19,97°C). A więc ogólny bilans wodny w środowisku mógł być jeszcze gorszy, niż wtedy. Co zresztą znajduje potwierdzenie w średnich stanach wody wiślanej, które wyniosły (dostosowane do warunków posterunku Bulwary) 183 cm latem 1992, a tylko 87 cm w roku 2019.

Usychało latem mnóstwo drzew masowo sadzonych w ramach akcji zadrzewiania stolicy, podsychały stawy w parkach (np. Skaryszewskim), silnie obniżał się poziom wody naturalnych akwenów (np. Jeziorka Czerniakowskiego). Warszawa latem po prostu wysychała. To wielce znaczące, że do powstania takiej sytuacji nawet nie było niezbędne jakieś ekstremalnie duże usłonecznienie. Liczba godzin słonecznych wyniosła w sezonie 739,9, to dużo, ale w przeszłości bywały lata bardziej słoneczne. Kiedyś, zwiększone zachmurzenie latem praktycznie „z automatu” oznaczało opady i istotne ochłodzenie. Obecnie, w dobie ocieplenia klimatu, niekoniecznie.

Reasumując, lato 2019 roku oznacza kolejny krok w postępie ocieplania klimatu Warszawy.

VarsoviaKlimat.pl

*****

(Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność, na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PiB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych).