Okęcie: Parametry klimatyczne 1971-2000 + 2001-2025
Pierwszym celem niniejszego artykułu jest przedstawienie warszawskiej normy klimatycznej dla 30-letniego tzw. okresu referencyjnego z końcowego okresu XX stulecia. Wielu ludzi pamięta tamten czas z własnego doświadczenia. Drugim celem jest porównanie jego wartości z tym, co się nam szykuje dla najnowszego okresu referencyjnego (2001-2030) z którego upłynęło już 25 lat, a dotyczy on w całości wieku XXI.
Poniżej dane dla okresu 2001-2025.
Trzecia tabela przedstawia stosunek parametrów nowych do starszych. Moim zdaniem, zawiera ona dużo interesujących informacji. W aspekcie termicznym: jak się okazuje, do niedawna obowiązująca w polskiej klimatologii teza, że ocieplenie klimatu dotyczy przede wszystkim zimy, a w najmniejszym (albo żadnym) stopniu lata (niektórzy do dziś wyznają taki pogląd), najsilniej wyrażone ocieplenie dotyczy miesięcy letnich (oraz listopada). Innym interesującym wnioskiem z tabeli płynącym jest ten, że – znów wbrew przekonaniu niektórych badaczy – większy wzrost dotyczy dobowych temperatur maksymalnych, a nie minimalnych; wyjątki to listopad, grudzień i styczeń. Zapewne nieprzypadkowo właśnie miesiące charakteryzują się najsłabszym oddziaływaniem promieniowana słonecznego.
Wzrost średniej temperatury całorocznej wynosi +1,4°C. Niektórzy powiedzą, że „to niewiele, co to takiego półtora stopnia”. A jednak, w skali całorocznej to poważna zmiana; przykładowo, niemal identyczna z różnicą temperatury (2001-2025) między Warszawą a łotewskim portem Lipawa (+1,5°C). Lipawa leży 500 km na północ od Warszawy w linii prostej (na tej samej długości geograficznej). Nikt, kto ma pojęcie o geografii nie powie, że oba miasta mają taki sam klimat (owszem, od listopada do lutego średnie temperatury w obu miastach są łudząco podobne, jednak w pozostałych miesiącach cieplna przewaga Warszawy jest wyraźna). Można by powiedzieć pół-żartem, że w ciągu ostatnich 25-ciu lat, w stosunku do trzydziestu lat poprzednich Warszawa „przesunęła się” o 500 km na południe; albo odwrotnie – żeby obecnie doświadczyć warszawskiego klimatu z ostatniego 30-lecia XX wieku, musielibyśmy udać się na Łotwę.
Jak widać w poniższej tabeli porównującej dane, w XXI stuleciu padło 9 z 12-stu miesięcznych rekordów ciepła (stare rekordy utrzymują się jeszcze dla kwietnia, października i grudnia, ale wszystkie wydają się zagrożone). Za to w kategorii miesięcznych rekordów zimna, w obecnym stuleciu żaden nie został dotąd pokonany.
Równie interesująca i istotna jest ewolucja opadów. Na niniejszym blogu często piszę o zagrożeniu wysuszaniem Mazowsza. Spotykałem się z opiniami że wzrost temperatury nie ma w tym aspekcie znaczenia, skoro jednocześnie rosną sumy opadowe. Ten argument nie jest jednak przekonujący, gdy przyjrzymy mu się bliżej. Owszem, średnia suma roczna jest większa, ale ten wzrost nie jest duży; poza tym niemal cały wypada na miesiące styczeń-luty oraz lipiec-sierpień. W kluczowych dla wegetacji miesiącach wiosennych lekki wzrost to tylko maj, marzec i kwiecień to spadek,a w dodatku – pamiętajmy – przy wzroście temperatury, nasilającym szybkie parowanie. Znaczny wzost przypada na dwa miesiące spoza sezonu wegetacyjnego, a co gorsza, większość z tego wzrostu to nie śnieg, tylko deszcz, co w zimie jest mniej korzystne dla naszego środowiska. Trzeba jeszcze zauważyć, że spada liczba dni z opadem w skali roku. W miesiącach letnich więcej deszczu spada przy tej samej lub mniejszej liczbie dni opadowych, co oznacza wzrost uśrednionej sumy opadu pojedynczego, co też jest niekorzystne dla środowiska (lepsze latem są opady mniej intensywne, lecz częstsze).
Usłonecznienie w skali całorocznej wzrosło o dwa punkty procentowe; zwraca uwagę istotny wzrost w kwietniu i wrześniu.
Do powyższych faktów należy dodać że wilgotność względna powietrza spada, i to wszystkich miesiącach, co jest dodatkowym czynnikiem posusznym, świadczącym o zachwianiu klimatycznego bilansu wodnego.
*Na podstawie danych IMGW-PIB. Przetworzone i częściowo zmodyfikowane. bz = bez zmiany.
VarsoviaKlimat.pl







