RAPORTY SEZONOWE (2019-2026)

Strona główna RAPORTY SEZONOWE (2019-2026)

[23] Zima 2024/2025: bardzo łagodna, mało opadów

Zima meteorologiczna sezonu 2024/25 (grudzień-luty) zajęła ósme miejsce w moim rankingu najcieplejszych, wyżej stoją tylko zimy sezonów 2019/20, 1989/90, 2023/24, 1988/89, 2006/07, 2015/16, 2022/23.
Średnia temperatura trzech miesięcy (obliczenie własne) wynosi 1,63°C na stacji Warszawa-Okęcie. To wartość wyższa aż o 2,35 stopni nawet od średniej najnowszego, historycznie najcieplejszego 30-letniego okresu referencyjnego 1991-2020. A gdy ją porównać do trzydziestolecia 1961-1990 (które do niedawna było traktowane przez Światową Organizację Meteorologiczną jako podstawowy punkt odniesienia), to różnica wynosi 3,72 st. Zima wykazuje też niedobór opadów.
Poniższy wykres (1) ukazuje przebieg dobowej Tmax zimą 2024/25 oraz wartości średnie z okresu referencyjnego 1961-1990. Trzydziestolecie 1961-1990 jest dość reprezentatywne dla dłuższego okresu historycznego sprzed lat 1990-tych (gdy ocieplenie klimatu zaczynało nabierać przyspieszenia). Wykres ukazuje temperaturę zimy 2024/25 jakby dotyczącą zupełnie innej strefy klimatycznej niż tej widocznej na krzywej historycznej 30-lecia 1961-1990.
Zimą sezonu 2024/25 roku liczba dni łagodnych/ciepłych (Tmax ≥ 5,0°C) wynosi 35, czyli o 10 więcej niż średnia dla okresu referencyjnego 1991-2020. Dni z Tmax poniżej zera jest tylko 9, choć normalnie powinno ich być 29 (!). Najwyższa (uśredniona) wartość dobowej Tmax w zimie w okresie 1961-1990 to 3,2°C (5 grudnia). Zimą sezonu 2024/25 Tmax osiągnęła wartości dwucyfrowe na plusie osiem razy.
Najwyższą temperaturą maksymalną sezonu 2024/25 jest 11,7°C (30 stycznia), najniższą -5,3°C (11 lutego).

Wykres 1.

Dane bazowe: PIHM-IMGW-IMGW/PIB. Opracowanie VarsoviaKlimat.pl.

Poniższy wykres (2) ukazuje przebieg dobowej Tmin zimą sezonu 2024/25 oraz wartości średnie z okresu referencyjnego 1961-1990. Dni z Tmin < 0,0°C było 45 (normalnie powinno być 61); to dokładnie połowa wszystkich dni zimy meteorologicznej. W 30-leciu 1961-1990 takich dni było średnio 68.
Najwyższa (uśredniona) dobowa wartość Tmin w okresie 1961-1990 to -1,5°C (6 grudnia). Najwyższa Tmin zimy meteorologicznej 2024/25 to 7,8°C (29 stycznia). Najniższe wartości sezonu: dla 2024/25 to -14,3°C (17 lutego), dla 1961-1990 to -8,9°C (10 lutego). Trzeba zaznaczyć, że minimum absolutne zimy 2024/25 wystąpiło podczas krótkiej fali (porannego) mrozu dwucyfrowego (16-18 lutego), w dodatku był to jedyny przypadek mrozu dwucyfrowego w całej zimie meteorologicznej. Tylko krótki, odosobniony incydent.

Wykres 2.

Dane bazowe: PIHM-IMGW-IMGW/PIB. Opracowanie VarsoviaKlimat.pl.

I wreszcie wykres (3), który ukazuje przebieg średniej temperatury dobowej zimą 2024/25 oraz wartości średnie z okresu referencyjnego 1961-1990. Jakże wymowny.

Wykres 3.

Dane bazowe: PIHM-IMGW-IMGW/PIB. Opracowanie VarsoviaKlimat.pl.

Jak wspomniałem, suma opadu atmosferycznego zimą 2024/25 jest skromna i wynosi 72,1 mm wody, czyli 74% średniej wieloletniej (1991-2020), jest najmniejsza od sezonu 2017/18. Dni z mierzalnym opadem było 30, czyli o 15 mniej niż normalnie, najmniej od sezonu 2002/03. Najwyższy opad dobowy wyniósł 18,3 mm (16 grudnia). Nie odnotowałem żadnego dnia z burzą (grzmotami).
Śnieg padał w 7-miu dniach zimy meteorologicznej; w sumie spadło 13 cm śniegu. To bardzo mało (średnia wieloletnia 37 cm). Pokrywa śnieżna na ziemi (min. 1 cm) utrzymywała się w dniach 15 grudnia, 3-6 i 12-15 stycznia, oraz 14-20 lutego; w sumie tylko przez 16 dni (norma to 38 dni). Jej zsumowana wysokość to zaledwie 41 cm (średnia wartość wieloletnia tego parametru dla zimy meteorologicznej to 322 cm). Najwyższa pokrywa to skromne 6 cm (13 stycznia, średnia wieloletnia to 19 cm).
Średnia wilgotność względna powietrza wynosi 84,2% i jest niższa od przeciętnej (86,5%). Średnia temperatura punktu rosy: -1,6°C (normalna -3,4°C).
Średnie zachmurzenie nieba – 76% w Warszawie, czyli przeciętne; jak zwykle, najbardziej zachmurzony był grudzień (84%), mniej styczeń (80%), najmniej luty (65%). Ogólne usłonecznienie w całym sezonie (wg obliczenia własnego) wynosi 170,1 godzin, czyli 111% średniego wieloletniego i 25% możliwego maksimum.
Średnia prędkość wiatru zimy 2024/25 to 13,5 km/h (średnia wieloletnia 14,8 km/h). Sezon był w ogólności dość spokojny w atmosferze (mimo licznych medialnych zapowiedzi wichur). Najbardziej wietrzny dzień to 16 grudnia (średnia prędkość wiatru 26,4 km/h); najsilniejszy poryw (72,2 km/h) wystąpił 2 stycznia.
Średni stan wody wiślanej (punkt pomiarowy Bulwary) zimą 2024/25 wynosi 63 cm i jest rekordowo niski (dla opracowanego okresu 1951-2024). Najniższy stan wody (godz. 6:00 UTC) odnotowałem 26 lutego (40 cm), najwyższy 3 lutego (103 cm).

VarsoviaKlimat.pl

*****

Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PIB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych.

[1] Lato 2019 najgorętsze w dziejach obserwacji warszawskich

Rysem najbardziej charakterystycznym lata 2019 roku był rekordowo gorący czerwiec (zob. raport miesięczny #1). Nie było więc zaskoczeniem gdy się okazało, że miesiąc ten jest najcieplejszym miesiącem tegorocznego lata. Lipiec był znacznie chłodniejszy (Tśr 19,5°), choć w stosunku do temperatury średniej wieloletniej, należy go określić jako zbliżony do normy. Po nim nastąpił gorący sierpień, który zajął 9-te miejsce w rankingu najcieplejszych. To jednak nie wystarczyło, by pchnąć całe lato na czołową pozycję w rankingu.

Dni upalnych było w tym sezonie 16, choć średnia wieloletnia to 7; dni gorących+upalnych – 63, czyli ponad 68% dni meteorologicznego lata miało taki charakter, przy czym przeciętna wartość to tylko 38%.

W podsumowaniu tegorocznego lata, zadziwia długotrwałość okresów gorąco-upalnych. Tak naprawdę tylko w dwutygodniowym okresie 3-17 lipca można mówić o dominacji temperatur chłodnych w Warszawie, choć raczej umiarkowanie, biorąc pod uwagę kontekst historyczny (zimniej było na północy kraju). Niemal cała reszta lata była gorąco-upalna. Mało ma to wspólnego z wartościami klimatycznymi, jakie dotyczyły Warszawy do końca XX wieku.

Cały szereg parametrów tegorocznego lata przyprawia o zawrót głowy. Przykładowo: czerwiec miał 27 dni gorących/upalnych. W całej historii obserwacji instrumentalnych (do 1779 roku wstecz) średnia wieloletnia (w dekadach) liczba takich dni dla czerwca nigdy nie przekroczyła 14-tu, a najczęściej wahała się między 7 a 10.

Lato było nie tylko gorące, lecz także bardzo suche. Suma opadu to 88,9 mm, czyli ledwo 43% normy; z grubsza tyle, co przeciętnie spada w samym lipcu. Dla porównania: w słynnym z posuchy lecie 1992, suma opadu była niemal identyczna (89,8 mm), jednak tamto lato nie było aż tak ciepłe (Tśr 19,97°C). A więc ogólny bilans wodny w środowisku mógł być jeszcze gorszy, niż wtedy. Co zresztą znajduje potwierdzenie w średnich stanach wody wiślanej, które wyniosły (dostosowane do warunków posterunku Bulwary) 183 cm latem 1992, a tylko 87 cm w roku 2019.

Usychało latem mnóstwo drzew masowo sadzonych w ramach akcji zadrzewiania stolicy, podsychały stawy w parkach (np. Skaryszewskim), silnie obniżał się poziom wody naturalnych akwenów (np. Jeziorka Czerniakowskiego). Warszawa latem po prostu wysychała. To wielce znaczące, że do powstania takiej sytuacji nawet nie było niezbędne jakieś ekstremalnie duże usłonecznienie. Liczba godzin słonecznych wyniosła w sezonie 739,9, to dużo, ale w przeszłości bywały lata bardziej słoneczne. Kiedyś, zwiększone zachmurzenie latem praktycznie „z automatu” oznaczało opady i istotne ochłodzenie. Obecnie, w dobie ocieplenia klimatu, niekoniecznie.

Reasumując, lato 2019 roku oznacza kolejny krok w postępie ocieplania klimatu Warszawy.

VarsoviaKlimat.pl

*****

(Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność, na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PiB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych).

[4] Wiosna 2020: ciepły marzec, umiarkowany kwiecień, chłodny maj

Tegoroczna wiosna (meteorologiczna) wykazała przyhamowanie rozpędzonego ocieplenia warszawskiego klimatu. Była wyraźnie chłodniejsza od swoich poprzedniczek z okresu 2014-2019; dopiero wiosna 2013 była jeszcze chłodniejsza od tegorocznej, głównie z powodu bardzo zimnego marca (który stanowił przedłużenie zimy).

Średnia temperatura trzech miesięcy według mojego obliczenia, wyniosła 8,63°C w Warszawie. To wyraźnie poniżej wartości średniej dla właśnie skompletowanego, najnowszego 30-letniego okresu referencyjnego 1991-2020 (8,93°C), ale nieco powyżej normy z okresu poprzedniego 1981-2010 (8,59°C). O relatywnie niskiej temperaturze tegorocznej wiosny przesądził bardzo chłodny maj. Odchylenia średnich temperatur od norm (1991-2020) wyniosły: dla marca +1,7°C (lekko ciepły), kwietnia -0,2°C (w normie), maja -2,4°C (chłodny).

Poniższy wykres mówi nam wiele o ewolucji temperatury warszawskiej wiosny w ostatnich 70-ciu latach. Na przykład to, że tegoroczna wiosna, która na tle ostatnich kilkunastu lat wygląda chłodno, aż do wczesnych lat 1980-tych znalazłaby się w grupie… najcieplejszych!

Dane: przetworzone dane IMGW-PIB.

Wyraźna jest też cykliczność wzrostu temperatury: po wartościach okresowo najwyższych następują spadki, a po nich znowu wzrost. Spadki te mają więc charakter korekt ogólnego trendu wzrostowego. Mamy z taką do czynienia obecnie, więc wydaje się prawdopodobnym, że kolejna wiosna w roku 2021 nie będzie rekordowo czy choćby skrajnie ciepła, że korekta potrwa dłużej niż jeden sezon. Choć przykład korekty roku 2013 wskazuje, że może być inaczej, skoro klimat wiosny ociepla się (jak dotąd) coraz szybciej.

Dobowy przebieg temperatur maksymalnych tegorocznej wiosny (wykres poniżej) wskazuje, że im bardziej wiosna była zaawansowana, tym niższe były temperatury w stosunku do normy. Około 20 kwietnia linie trendu normalnego i tegorocznego przecinają się, i odtąd tegoroczna pozostawała na niższym poziomie. Rzadkie zjawisko w XXI wieku.

Dane: przetworzone dane IMGW-PIB.

Suma opadu atmosferycznego wiosną 2020 roku wyniosła 87,8 mm wody. To mało, tylko 74% normy z okresu 1981-2010. To oznacza, że dość solidny opad majowy wystarczył aby zazielenić roślinność i ulżyć zwłaszcza roślinności o płytkim ukorzenieniu, ale nie wystarczy ani żeby ponieść poziomy wód podziemnych, ani nawet powierzchniowych (rzeki, jeziora). Jednak na korzyść deficytu wody działają nie tylko zbyt niskie sumy opadów, lecz także liczby dni z mierzalnym opadem (co najmniej 0,1 mm). Takich było wiosną 25, a typowo powinno być 37. Jest to jednak zgodne z ogólną tendencją spadku liczby dni opadowych w Warszawie. Trzeba dodać, że narastająca koncentracja opadów w krótkich okresach jest z zasady niekorzystna dla bezpieczeństwa mazowieckiego środowiska. W tym roku aż 77% całości opadu wiosennego przypadło na maj. A normalnie jest to 46%. Kwiecień był prawie bezopadowy.

Sytuację środowiska w zakresie wilgoci dodatkowo pogarsza fakt, że zima 2019/20 była na Mazowszu (jak i w niemal całym kraju poza górami) praktycznie całkowicie bezśnieżna. Dlatego kolejny rok nie było w regionie warszawskim żadnych wiosennych roztopów, które tradycyjnie spełniały ważną rolę dostarczyciela wilgoci dla gleby na przednówku, w chwili startu wyższych temperatur, a co za tym idzie, silniejszego parowania wilgoci. Ostatnio klasyczne, duże wiosenne roztopy miały miejsce 10 lat temu (skromniejsze były jeszcze wiosną 2013). Gleba, która po zimie nie jest nasączona wodą, a nawet jest wręcz sucha (z braku mrozów proces parowania był silniejszy niż tradycyjnie w zimie), stanowi podatny grunt do szybkiego wysuszenia gdy tylko wystąpi niedostatek opadów wiosną, albo latem, jeżeli wiosną opadów nie było dość dużo, aby ziemię zabezpieczyć przed ewentualną posuchą letnią.

Średnia wilgotność względna powietrza wyniosła wiosną 58,9%, czyli dużo poniżej średniej wieloletniej (71,5%). Marzec i kwiecień miały wartości rekordowo niskie! A co szczególnie zwraca uwagę: maj – mimo, że przecież opady miał wyższe od przeciętnych – to jednak wilgotność (66%) też wykazał mniejszą od normalnej. To jest szczególnie niepokojące, gdyż suche powietrze przyczynia się do szybszej utraty wilgoci w środowisku, nawet po sporadycznych obfitych opadach. Innymi słowy: gdy po deszczu wilgotność powietrza szybko spada, to woda opadowa szybciej wyparowuje i mniej tejże wody wsiąka w glebę. Wygląda to jeszcze gorzej, gdy przy tym wieje silny wiatr (jak pod koniec maja br.).

Wiosną 2020 roku, jak zwykle, media straszyły warszawiaków gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi gdy tylko zbliżały się układy baryczne niskiego ciśnienia. Jednak ogląd wieloletnich danych o pogodzie wskazuje, że takie niże coraz częściej bywają na Mazowszu nieszkodliwe w aspekcie wichur, burz, gwałtownych ulew zwanych „oberwaniem chmury”, gradobić. W aspekcie takich zjawisk wiosnę tegoroczną należy tu określić jako dość spokojną. A nawet więcej: w maju nie było żadnego dnia z burzą, co nie zdarzyło się w tym miesiącu od 1987 roku.

Średnie (wieloletnie) zachmurzenie nieba wiosennego wynosi 60% w Warszawie. W tym roku 53%, dzięki czemu usłonecznienie było wyższe od przeciętnego (108% tegoż), na co wpływ decydujący miał bardzo słoneczny kwiecień oraz (w mniejszym stopniu) marzec. Maj miał większe zachmurzenie, ale wpływ tegoż na zachowanie wilgoci w środowisku bywał, niestety, eliminowany przez silne suche wiatry, osobliwie pod koniec miesiąca.

Średni stan wody wiślanej (punkt pomiarowy Bulwary) wiosną 2020 roku był nie tylko niski (95 cm); tak niskiego nie było wiosną ani razu w okresie od 1991 roku. Przeciętny średni stan wiosną w okresie 1991-2019 to… 255 cm. Czy Wisła wysycha, jak straszą media? To przedwczesne stwierdzenie, ale spadkowy trend wód powierzchniowych na Mazowszu jest widoczny i wieloletni, a co najbardziej niepokojące, wykazuje cechy trwałości. Sporadyczne wezbrania to za mało, by ten trend zahamować.

VarsoviaKlimat.pl

 

*****

(Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PIB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych).

[10] Jesień 2021: ciepła, z niewielkimi opadami

Tegoroczna jesień meteorologiczna (IX-XI) była zbliżona pod względem temperatury do normy z dwudziestu lat (2001-2020), jednak znacznie cieplejsza od norm XX wieku, oraz (tym bardziej) XIX i XVIII stuleci.

Średnia temperatura trzech miesięcy (według obliczenia) wyniosła 9,73°C w Warszawie (Okęcie). To wartość o 0,70 st. wyższa od średniej dla najnowszego 30-letniego okresu referencyjnego 1991-2020. Stosunek temperatury miesięcznej wobec tejże średniej jest następujący: wrzesień -0,3 st., październik +1,1 oraz listopad +1,4. W mojej klasyfikacji oznacza to odpowiednio kategorie „przeciętny” oraz dwukrotnie „lekko ciepły”. Najwyższą temperaturę jesieni odnotowano 10 września (26,1°C, średnia wieloletnia to 26,8°C), a najniższą 11 listopada (-1,8°C, norma -6,8°C). Tak wysokiej najniższej temperatury nie było jesienią od 2012 roku. Tegoroczny sezon był niemal bezprzymrozkowy.

Poniższy wykres ukazuje wzrostowy trend temperatury sezonu jesiennego od połowy XX wieku. Jesień 1998 roku (ze średnią temperaturą 6,50°C) pozostaje ostatnią, którą można zakwalifikować do bardzo chłodnych w ogólnej perspektywie historycznej. Od tamtej pory nie mieliśmy w Warszawie żadnej zimnej jesieni (w znaczeniu klimatycznym).

Dane: przetworzone dane IMGW-PIB. VarsoviaKlimat.pl.

Liczba dni ciepłych (Tmax≥20,0°C) wyniosła tej jesieni 13 (norma 15). Dni z Tmax≥15,0°C było 35 (36). Dni z Tmin<0,0°C (przymrozkiem) było tylko 6 (średnia ich liczba to 15).

Suma jesiennego opadu atmosferycznego 2021 roku wyniosła 76,6 mm wody (połowa sumy z poprzedniej jesieni 2020). To tylko 60% normy 30-letniej. Dni z mierzalnym opadem było 33, o 3 mniej niż normalnie, co stanowi kontynuację ogólnej tendencji spadku liczby dni opadowych w Warszawie. Najwyższy opad dobowy wyniósł 15,0 mm (18 września; średni wieloletni to 21,3 mm).

Liczba dni z burzą (grzmotami) wyniosła 0 (w mojej okolicy), choć przeciętnie bywają 3 takie dni. Poprzednia bezburzowa jesień była w roku 2014.

Średnia wilgotność względna powietrza wyniosła jesienią 80,3%, a więc powietrze było o prawie 3 punkty procentowe suchsze niż normalnie.

Średnie zachmurzenie nieba wyniosło 63% w Warszawie, a więc nieco mniejsze od przeciętnego (66%). Zachmurzeniem wyraźnie mniejszym od normalnego wyróżnił się październik. Listopad był nieco bardziej pochmurny niż normalnie, wrzesień był pod względem zachmurzenia typowy. Usłonecznienie w całym sezonie (wg obliczenia) wyniosło 345,2 godzin, jest więc dość znaczne, wynosząc 112% normalnego; przesądził o tym październik (usłonecznienie września i listopada było zbliżone do średniego wieloletniego).

Jesień była dość spokojna w atmosferze; średnia prędkość wiatru (11,8 km/h) jest niższa od przeciętnej (12,9 km/h). Jesień to tradycyjna pora wichur w stolicy, w tym roku silniejszym wiatrem wyróżniły się dni 21-22 października i 18-20 listopada, w tym pierwszym przypadku wicher związany z niżem skandynawskim „Ignatz/Hendrik” spowodował pewne szkody w mieście. W drugim przypadku silny wiatr był skutkiem intensywnej cyrkulacji niżowo-strefowej zachód-wschód. To charakterystyczne, że tego typu sytuacje baryczne obecnie zwracają uwagę, a kiedyś były czymś zwyczajnym (i bywały znacznie intensywniejsze).

Średni stan wody wiślanej (punkt pomiarowy Bulwary) jesienią 2021 roku wyniósł 137 cm; to znacznie poniżej normy 30-letniej (154 cm); jesienią 2020 roku woda była jeszcze niższa. Najwyższy stan wody był 7 września (420 cm), najniższy 20 listopada (72 cm).

Dość ciepło (zwłaszcza w październiku i listopadzie), skromne opady, niska woda wiślana – to obraz tegorocznej warszawskiej jesieni w jednym zdaniu.

VarsoviaKlimat.pl

*****

(Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PIB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych).

[3] Co najmniej od 1771 roku nie było tak ciepłej zimy!

Oficjalna seria temperatury warszawskiej (od 1779 roku) wykazuje, że nie było w tym okresie ani jednej zimy meteorologicznej (grudzień-luty) łagodniejszej od właśnie minionej. Moje badania wskazują, że ta rekordowa ciepłota obejmuje okres dłuższy, sięgający co najmniej do roku 1771.

Średnia temperatura trzech miesięcy wyniosła 3,30°C w Warszawie. Tym samym poprzedni rekordzista został pokonany bezapelacyjnie; chodzi o zimę 1989/90, której ten parametr wyniósł „tylko” 2,63°C, czyli niżej aż o 0,67°C. Jest to przewaga wystarczająco znaczna, by usunąć wszelkie wątpliwości. Średnia temperatura zimy 2019/20 przewyższa normę z poprzedniego okresu referencyjnego (1981-2010) aż o 4,43°C, a normę najnowszą (1991-2019) „tylko” o 4,16°C.

Proszę przypatrzeć się poniższemu wykresowi uważnie. Widać wyraźnie, jakim fenomenem jest ostatnia zima (meteorologiczna) na tle całego przedstawionego 250-letniego okresu historycznego. Ale widać także, że jest ona logicznym dopełnieniem długotrwałej tendencji ocieplania się zim.

Wykres wskazuje, że okres najchłodniejszych zim przypada na pierwsze dekady XIX stulecia, a początek ocieplenia które (z wahaniami) trwa do dziś, to połowa XIX wieku; ten właśnie czas jest powszechnie przyjęty jako koniec tzw. Małej Epoki Lodowej (trwającej od XIV lub XVI stulecia, wg różnych badaczy). Później średnia ruchoma (przyjąłem 30-letnią, jako zalecaną przez Światową Organizację Meteorologiczną dla ustalenia warunków klimatycznych) miała swoje wzloty i relatywne spadki, jednak te ostatnie już nie powracały do najniższego poziomu z pierwszej połowy XIX wieku. Start najnowszej fazy ocieplania się zim to późne lata 1980-te; symbolicznie można nawet przyjąć konkretnie rok 1988 jako początek tego najnowszego etapu nasilonego ocieplenia, charakteryzującego się częstym występowaniem zim o temperaturze średniej wyższej od zera. Temperatury najchłodniejszych zim rosną z uderzającą wizualnie systematycznością poczynając od zimy 1962/63; w następującym po niej okresie historycznym, w zasadzie każda z zim z przedziału najsurowszych była mniej mroźna od poprzedniej.

Fot. Benwars.

Uderzającą cechą zimy meteorologicznej 2019/20 jest to, że nie odznaczyła się pokonywaniem jakichś niewyobrażalnych rekordów temperatur dobowych; jej najwyższe absolutne maksimum to 14,3°C, zanotowane 17 lutego (bardzo wysokie, ale nie rekordowe; w 1990 w lutym było wszak 17,2°C). Ale do tej pory w warszawskich annałach nie było zimy, która tak jak ta ostatnia byłaby właściwie kompletnie pozbawiona całodobowego mrozu. To wprost nie do wiary, że od grudnia do lutego był tylko jeden mroźny dzień (i to ledwo, ledwo); a mianowicie 29 grudnia, w dodatku jego najwyższą temperaturę dobową (-0,3°C) zaiste trudno nazwać „syberyjską”. Poniższy wykres ilustruje wręcz zdumiewającą trwałość temperatur maksymalnych w zimie 2019/20, wyższych od normy (1961-1990) obowiązującej do początków XXI stulecia. Warto też zwrócić uwagę na trend właśnie minionej zimy, który w przekroju 3 miesięcy jest rosnący (od grudnia do lutego), podczas gdy dawniej był w tym okresie normalnie malejący. Jest to tendencja zgodna z wieloletnią ewolucją, zmierzającą w kierunku znacznego ocieplania się drugiej połowy lutego, zwłaszcza w porze dziennej. Inaczej mówiąc, zima u nas stopniowo „skraca się”, a przedwiośnie jest ogólnie coraz wcześniejsze.

Wszystkie trzy miesiące sezonu (XII-II) były dużo cieplejsze od normy (1981-2010), przy czym – tak samo jak jesienią – dodatnie odchylenie temperatury rosło z każdym kolejnym miesiącem: grudzień +4,0°C, styczeń +4,5°C, luty +5,0°C. Co może wskazywać na rosnące znaczenie bezpośredniego wpływu promieniowania słonecznego na temperaturę powietrza o tej porze roku.

Jak wspomniałem, zdumiewa stabilność i trwałość ponadnormalnych, w rzeczy samej dodatnich temperatur za dnia, a często i w nocy. Rzecz jasna, nie było od grudnia do lutego żadnej fali mrozu. Okresy wyraźniejszych ochłodzeń, gdy średnie temperatury dobowe próbowały spadać do tradycyjnych przeciętnych, to 27-29 grudnia, 5-7 i 23-26 stycznia, 5-7 lutego. Okresy szczególnie nasilonego ciepła to 15-22 grudnia, 10-16 stycznia, 31 stycznia-2 lutego, 16-25 lutego. Nadzwyczajne ciepło absolutnie dominowało.

Grudzień miał sumę opadu atmosferycznego zbliżoną do normy, ich rozkład też był w zasadzie przeciętny, tyle, że padał prawie wyłącznie deszcz; w styczniu opady (deszczu) były nader skromne aż do 29-ego, gdy gęsto padał mokry śnieg, który według mojej obserwacji pokrył ziemię na kilka godzin warstwą o grubości do 3-4 cm, atoli pokrywa ta nie przetrwała do porannego terminu pomiarowego, przez co Warszawa (Okęcie) formalnie nie wykazuje żadnej pokrywy śnieżnej w zimie meteorologicznej 2019/20. W lutym często i niekiedy dość obficie padał deszcz, dając w podsumowaniu ilość opadu o 2/3 wyższą od normalnej; dni z opadem luty miał wiele, bo aż 22. W podsumowaniu sezonowym, zima miała 110 mm opadu (wody), to relatywnie sporo, bo o 22 mm więcej niż przeciętnie. Fakt ten niewątpliwie złagodził wielomiesięczny deficyt wilgoci w glebie, jednak raczej nie poprawił poziomu wód podziemnych ani nawet powierzchniowych, o czym świadczą stany wody wiślanej w Warszawie. (Więcej na ten temat w dalszej części raportu).

Ta formalnie wilgotna zima nie wystarczy, by zahamować ogólny proces wysuszania środowiska Warszawy. Dlaczego tylko „formalnie” wilgotna? Średnia wartość wilgotności względnej trzech miesięcy wyniosła 81,1%. Jest to rekordowo niski wskaźnik dla stacji Okęcie dla okresu od zimy 1947/48 począwszy. Ma on związek z rekordowo wysoką temperaturą zimy meteorologicznej 2019/20, gdyż jak wiemy z fizyki, im cieplejsze powietrze, tym więcej pary wodnej może pomieścić. Gdyby wskaźnik ten był zgodny ze średnią wieloletnią (86,7% dla 1981-2010) lub odeń wyższy, oznaczałoby to, że ilość pary wodnej w powietrzu była podczas tej zimy odpowiednio większa od normy wieloletniej. Jednak ponieważ wilgotność względna wyrażona w procentach była rekordowo niska, oznacza to, że ilość pary wodnej w powietrzu albo była zbliżona do wieloletniej normy (a może nawet mniejsza), albo większa, jednak w stopniu niewystarczającym by „nadążyć” za wyższą temperaturą powietrza. Pamiętając, że ze wzrostem temperatury nasila się parowanie, oznacza to zachwianie normalnego bilansu wilgoci w zimowej atmosferze warszawskiej, w kierunku „bardziej suchym”. Ten proces jest jeszcze wyraźniej zaznaczony w cieplejszych porach roku w ostatnim okresie w Warszawie.

Dni z Tmax ≥ 10,0°C (czyli tzw. dwucyfrówek) było w zimie 8, to nie jest wyjątkowo dużo; w przeszłości bywało ich więcej (np. w sezonach zimowych 2015/16, 2006/07, 2001/02, 1989/90). Jednak już dni z Tmax ≥ 5,0°C było aż 56, co jest historycznym rekordem (zima 1989/90 miała ich o 11 mniej). Liczba dni z choćby najsłabszym przymrozkiem (Tmin < 0,0°C) wyniosła tylko 36; jeszcze nigdy na stacji Okęcie nie było ich tak mało w okresie grudzień-luty. Norma to 64 dni!

Wiemy, jak często i alarmistycznie media zapowiadały tej zimy niszczycielskie wichury (zwykle zwane orkanami przez dziennikarzy); a jednak dane wskazują, że zima 2019/20 nie należy do kategorii mocno wietrznych. A właściwie w ogóle nie da się jej nazwać wietrzną, skoro jej średnia prędkość wiatru (12,6 km/h) jest wyraźnie niższa od przeciętnej (16,0 km/h), a w mojej klasyfikacji (dla okresu od sezonu 1950/51 począwszy) tylko jedna zima (1960/61) miała jeszcze niższy wskaźnik. Jedynym wydarzeniem wiatrowym naprawdę godnym wzmianki jest niż „Sabine”, który w dniach 10-12 lutego przyniósł silne porywy wiatru i szkwały z mieszanymi opadami (chwilowo także gradu i krup); kilka czy kilkanaście (zwykle starych i/lub chorych) drzew zostało przewróconych, uszkodzonych kilka dachów. Najsilniejszy poryw wiatru nie przekroczył 80 km/h. Trzeba jednak podkreślić: to nic szczególnego w porównaniu z zimowymi wichurami z dawniejszych czasów.

Jak wspomniałem, suma opadu atmosferycznego była zimą stosunkowo wysoka. Część komentatorów wskazuje, że dzięki temu została znacznie złagodzona – a może nawet zlikwidowana – długotrwała posucha na Mazowszu. Na dzień dzisiejszy to raczej przedwczesny i nadmiernie optymistyczny wniosek; stan niżu hydrologicznego trwał dalej, o czym znowu świadczyły (podobnie jak jesienią) niskie stany wody wiślanej; średni jej stan był bardzo niski (105 cm), zbliżony do wartości z poprzedniej zimy 2018/19. W grudniu średni 75 cm, w styczniu 96, oba bardzo niskie. Trochę lepiej było w lutym, bo 144 (głównie dzięki obfitym opadom deszczu i śniegu w górach), choć ta ostatnia wartość też nie imponuje, jest to zaledwie strefa stanów dolnych średnich. Wniosek: miniona zima może złagodziła długotrwałą posuchę hydrologiczną na Mazowszu, ale jej nie zakończyła.

Region warszawski potrzebuje istotnych opadów w tegorocznym sezonie wiosennym, inaczej grozi mu wczesna susza.

Jak wspomniałem, 10 lutego w godzinach 2:20 do 2:50 po południu nad miastem przeszedł gwałtowny szkwał z grzmotami, wichrem i krupami, przechodzącymi w grad. Uderzenie pioruna odnotowano na stacji lotniskowej także rano 27 lutego. Takie zjawisko zdarza się u nas zimą rzadko. Poprzednio burza z piorunami wystąpiła w lutym w roku 2008.

Po raz pierwszy śnieg pojawił się na ziemi w dniu 29 stycznia. Nigdy w dziejach obserwacji warszawskich nie stało się to tak późno (poprzednie rekordowe opóźnienie to 24 stycznia 1988). Według moich obserwacji, śnieg (mokry, zaraz topniejący) podczas trzech miesięcy zimy meteorologicznej padał tutaj tylko w siedmiu dniach. Pierwszy w tym sezonie zimowym, i jak dotąd jedyny całodobowy mróz wystąpił 29 grudnia. Aż do tej zimy, w Warszawie było czymś niesłychanym, wręcz niewyobrażalnym, by od października aż do końca lutego wszystkie dni (z wyjątkiem jednego) miały najwyższe temperatury dobowe powyżej zera.

Zima 2019/20 ma dla nas charakter pogodowej rewolucji w tej porze roku. Nigdy w życiu nie spodziewałem się, że kiedykolwiek doświadczę w Warszawie takiej „zimy”.

 

*****

(Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PIB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych).

[26] Jesień 2025: Bardzo ciepła

[26] Jesień 2025: Bardzo ciepła

Nie słychać, aby ktokolwiek u nas podkreślał że tegoroczna jesień była ciepła, a w rzeczy samej, bardzo ciepła. Zapewne na takie odczucie wpłynęło znaczne ochłodzenie w końcu września, niewyraźne „babie lato” w październiku (z temperaturami niesięgającymi 20-stu stopni) oraz krótki epizod zimowy w listopadzie (choć był mniej imponujący niż we wcześniejszych zapowiedziach medialnych). Nie od rzeczy będzie zauważyć, że dwie uprzednie jesienie (2023, 2024) są jeszcze cieplejsze od tegorocznej, a ludzie łatwo przyzwyczajają się do łagodniejszych warunków termicznych, szybko uznając je za coś normalnego. Jednak statystyka termiczna nie kłamie – tegoroczna jesień w moim historycznym rankingu najcieplejszych zajmuje bardzo wysoką, 10-tą pozycję. Cieplejsze są tylko jesienie z lat 2023, 2006, 2024, 2019, 2020, 1967, 2018, 1872, 1934. Tylko trzy z nich nie są z obecnego stulecia.

Średnia temperatura trzech miesięcy jesiennych (wg obliczenia własnego) wynosi 10,20°C dla stacji Warszawa-Okęcie. To wartość wyższa o 1,17 stopnia od średniej najnowszego (historycznie najcieplejszego) 30-letniego okresu referencyjnego 1991-2020. Najwyższą temperaturę jesieni odnotowano 21 września (30,8°C); to historycznie najpóźniejsza w sezonie „trzydziestka”. Najniższa przypadła 24 listopada (-3,9°C).

Poniższy wykres (1) ukazuje wzrostowy trend temperatury sezonu jesiennego od 1779 roku. Najcieplejsza jesień meteorologiczna w tym okresie przypada na rok 2023 (11,20°C), najzimniejsza – na 1805 (3,70°C). Trend wzrostowy ciepłoty jesiennej trwa (z wahaniami) od początków XIX stulecia; jego intensyfikacja ma swój początek w latach 1990-tych; od tej pory średnia temperatura jesieni (w przedziałach 10-letnich) wzrosła z ok. 8°C do ponad 10°C (wzrost nieco mniejszy niż dla sezonu letniego).

Wykres 1.

Dane bazowe: Zamek-Piwna-OA-SMW-TNW-PIM-PIHM-IMGW-IMGW/PIB. Seria homogeniczna. Opracowanie VarsoviaKlimat.pl.

Suma opadu atmosferycznego jesienią 2025 wynosi 118,0 mm wody i jest nieco mniejsza od normalnej (126,9 mm). Zdecydowanie najbardziej dżdżysty był październik. Dni z mierzalnym opadem było 42 (normalnie 36). Najwyższy opad dobowy wyniósł 24,3 mm (24 października). Odnotowałem jeden dzień z burzą (grzmotami), która wystąpiła nietypowo późno (30 października).

W dniach 23-24 listopada spadły 4 cm śniegu (pierwszego w tym sezonie), pokrywa na ziemi w wysokości 3 cm utrzymała się dwa dni.

Poniższy wykres (2) ukazuje średnie temperatury oraz opady atmosferyczne jesieni w kolejnych 30-letnich okresach referencyjnych od 1841 roku. Analizując wykres trzeba mieć na uwadze, że najważniejszym jego przekazem nie są konkretne wartości temperatury i opadu atmosferycznego, tylko ich ewolucja i wzajemna relacja. Mówiąc krótko i dobitnie: temperatura rośnie, a opad utrzymuje się (od końca XIX wieku, z wahaniami) na stabilnym poziomie. Co oznacza silniejsze parowanie i pogarszanie klimatycznego bilansu wodnego Mazowsza w sezonie jesiennym (wysuszanie środowiska, spadek poziomów wód powierzchniowych i podziemnych).

Wykres 2.

Dane bazowe: OA-SMW-TNW-PIM-PIHM-IMGW-IMGW/PIB. Seria homogeniczna. Opracowanie VarsoviaKlimat.pl.

Średnia wilgotność względna powietrza tegorocznej jesieni wynosi 82,3% i jest nieco niższa od przeciętnej (83,1%). Dni z niską wilgotnością (< 60%) nie było.

Średnie zachmurzenie nieba – 68% w Warszawie, minimalnie mniejsze od przeciętnego (69%). Ogólne usłonecznienie w całym sezonie (wg obliczenia własnego) wynosi 335,3 godzin, czyli 98% średniego wieloletniego i 38% możliwego.

Średnia prędkość wiatru (12,1 km/h) jest niższa od normalnej (13,2 km/h); słabym wiatrem wyróżnił się listopad (wyrównany rekord z roku 1958), najbardziej wietrzny był październik. Nie było wichur, co więcej, w rzeczy samej żaden dzień nie odznaczył się choćby mocno odczuwalnym wiatrem (jego średnia wartość dobowa ani razu nie osiągnęła 20 km/h).

Stan wody wiślanej (punkt pomiarowy Bulwary) przez niemal całą jesień pozostawał w strefie niskiej dolnej (średnia wartość 85 cm, 185 cm po zmianie rzędnej zera wodowskazu w dniu 1 listopada). Najwyższy stan wody odnotowałem 30 listopada (136 cm, czyli 236 cm), najniższy 2 września (4 cm, czyli 104 cm, co jest historycznym rekordem niskostanu rzeki).

Podsumowanie: tegoroczna jesień stanowi kontynuację ciągu ogólnie wysokich temperatur i jednoczesnego deficytu opadów w roku 2025.

VarsoviaKlimat.pl

*****

Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PIB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł (m. in. Ogimet/GSOD, Open-Meteo), a także obserwacji własnych.

[22] Jesień 2024: brązowy medal w rankingu najcieplejszych

Jesień 2024 roku (wrzesień-listopad) zajęła trzecie miejsce w moim rankingu najcieplejszych, wyżej stoją tylko jesienie 2023 i 2006 (Tśr odpowiednio 11,20° i 11,07°C). Prawdopodobnie przesądziła o tym, że rok 2024 będzie najcieplejszym w całej historii warszawskich pomiarów temperatury powietrza.

Średnia temperatura trzech miesięcy (obliczenie własne) wynosi 11,00°C na stacji Warszawa-Okęcie. To wartość wyższa aż o 1,97 stopnia nawet od średniej najnowszego, historycznie najcieplejszego 30-letniego okresu referencyjnego 1991-2020. A gdy ją porównać do trzydziestolecia 1961-1990 (które do niedawna było traktowane przez Światową Organizację Meteorologiczną jako podstawowy punkt odniesienia), to różnica wynosi 2,50 st. Największy wpływ na ten wynik ma wrzesień, który wyrównał rekord ciepła z roku poprzedniego (18,6°C). Jesień tegoroczna wyróżnia się też znacznym niedoborem opadów.

Poniższy wykres (1) ukazuje przebieg dobowej Tmax jesienią 2024 roku oraz wartości średnie z okresu referencyjnego 1961-1990. Trzydziestolecie 1961-1990 jest dość reprezentatywne dla dłuższego okresu historycznego sprzed lat 1990-tych (gdy ocieplenie klimatu zaczynało nabierać przyspieszenia).

Jesienią 2024 roku liczba dni ciepłych/gorących (Tmax ≥ 20,0°C) wynosi 28, czyli aż o 13 więcej niż średnia dla okresu referencyjnego 1991-2020. Dni z Tmin poniżej zera jest 8 (normalnie 10).

Najwyższa (uśredniona) wartość dobowej Tmax we wrześniu w okresie 1961-1990 to 21,8°C (1 września). W 2024 roku średnia Tmax września to 24,1°C. Całego miesiąca! Aż do końca XX stulecia tak ciepły (w ogólności niemal gorący) wrzesień jak tegoroczny, był właściwie nie do wyobrażenia.

Najwyższą Tmax temperaturą sezonu 2024 jest 31,1°C (3 września), najniższą 1,5°C (12 i 22 listopada).

Wykres 1.

Dane bazowe: PIHM-IMGW-IMGW/PIB. Opracowanie VarsoviaKlimat.pl.

Poniższy wykres (2) ukazuje przebieg dobowej Tmin jesienią 2024 roku oraz wartości średnie z okresu referencyjnego 1961-1990. Dni z Tmin < 0,0°C było tylko 8, normalnie powinno być 15. Za to dni z nocami ciepłymi (Tmin ≥ 10,0°C) było aż 31, przy średniej liczbie (dla okresu 1961-1990) wynoszącej 18.

Najwyższa (uśredniona) dobowa wartość Tmin w okresie 1961-1990 to 11,1°C (2 września). W 2024 roku aż 25 dni jesiennych ma wartości odeń wyższe. Najwyższą Tmin sezonu 2024 jest 17,4°C (4, 6 września), przy średniej wartości tego parametru (1991-2020) niższej o dwa stopnie.

Najniższe wartości sezonu: dla 2024 to -4,4°C (6 listopada), dla 1961-1990 – uwaga! – także -4,4°C, także dla 6 listopada. Zbieżności statystyczne bywają zaskakujące.

Wykres 2.

Dane bazowe: PIHM-IMGW-IMGW/PIB. Opracowanie VarsoviaKlimat.pl.

I wreszcie wykres (3), który ukazuje przebieg średniej temperatury dobowej jesienią 2024 roku oraz wartości średnie z okresu referencyjnego 1961-1990. Tylko 25 dni jesieni 2024 ma wartości niższe od przeciętnych dla tychże dni okresu 1961-1990.

Wykres 3.

Dane bazowe: PIHM-IMGW-IMGW/PIB. Opracowanie VarsoviaKlimat.pl.

Jak wspomniałem, suma opadu atmosferycznego jesienią 2024 jest skromna i wynosi 80,4 mm wody, czyli zaledwie 63% średniej wieloletniej (1991-2020). Niekorzystny stan klimatycznego bilansu wodnego dodatkowo pogarszają wysokie temperatury (osobliwie we wrześniu).

Dni z mierzalnym opadem było 29, czyli o 7 mniej niż normalnie. Najwyższy opad dobowy wyniósł 14,6 mm (13 października, średnia wartość wieloletnia to 13,0 mm). Nie odnotowałem żadnego dnia z burzą (grzmotami).

W dniach 20-21 listopada spadły 4 cm śniegu, pokrywa na ziemi utrzymała się w dniach 21-23, jej zsumowana wysokość to 10 cm (średnia wartość wieloletnia tego parametru dla sezonu jesiennego to 17 cm).

Średnia wilgotność względna powietrza wynosi 76,1% i jest znacznie niższa od przeciętnej (83,2%), najniższa jesienią od 2005 roku. Dni z niską (uśrednioną) wilgotnością (< 60%) było tej jesieni 12 (wszystkie we wrześniu), przeciętnie bywają jedynie dwa; w opracowanym przeze mnie okresie (1947-2024) tylko jesienią 2005 roku takich dni było więcej (13).

Średnie zachmurzenie nieba – 63% w Warszawie, nieco poniżej normalnego (66%); jak zwykle, najbardziej zachmurzony był listopad (79%), mniej październik (63%), najmniej wrzesień (48%). Ogólne usłonecznienie w całym sezonie (wg obliczenia własnego) wynosi 389,8 godzin, czyli 114% średniego wieloletniego i 44% możliwego maksimum.

Średnia prędkość wiatru jesieni 2024 roku (10,5 km/h, wieloletnia to 12,9 km/h) jest bliska rekordowo niskiej (10,2 z lat 2020 i 2023). Sezon był w ogólności bardzo spokojny w atmosferze (mimo licznych medialnych zapowiedzi wichur). Najbardziej wietrzny dzień to 1 listopada (średnia prędkość wiatru 21,6 km/h); najsilniejszy poryw 68,3 km/h wystąpił 13 października.

Średni stan wody wiślanej (punkt pomiarowy Bulwary) jesienią 2024 roku wynosi 56 cm i jest rekordowo niski (dla opracowanego okresu 1951-2024). Najniższy stan wody (godz. 6:00 UTC) odnotowałem 10 i 12-13 września (20 cm), najwyższy 20 września (184 cm).

VarsoviaKlimat.pl

*****

Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PIB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych.

[15] Zima 2022/2023: pozycja siódma w rankingu najcieplejszych

Zima meteorologiczna 2022/23 jest jeszcze cieplejsza od poprzedniej, która w moim rankingu najłagodniejszych zim zajęła miejsce dziesiąte. Tegoroczna jest na miejscu siódmym (pierwsze miejsce zajmuje niedawna zima 2019/20).

Średnia temperatura trzech miesięcy (według mojego obliczenia) wyniosła 1,73°C na stacji Warszawa-Okęcie. To wartość wyższa aż o 2,45 stopni nawet od średniej najnowszego, historycznie bardzo ciepłego 30-letniego okresu referencyjnego 1991-2020. A gdy ją porównać do 30-lecia 1961-1990 (które do niedawna było traktowane przez Światową Organizację Meteorologiczną jako podstawowy punkt odniesienia), to różnica wynosi aż 3,82 stopni. W mojej klasyfikacji grudzień znalazł się w kategorii lekko ciepłej, styczeń i luty – bardzo ciepłej. Rok 2023 zaczął się jeszcze cieplej, niż rekordzista ciepła – rok 2019. Styczeń zajął drugie miejsce w historycznym rankingu najcieplejszych. Najwyższą temperaturę zimy odnotowano 1 stycznia – to zupełnie niepojęte 18,9 stopni Celsjusza, co jest historycznym rekordem nie tylko dla stycznia, lecz dla całej zimy meteorologicznej. W okolicach Warszawy notowano nawet dwudziestkę! Poprzedni rekord stycznia to 13,8°C; został on zmiażdżony, nowa wartość oznacza przeskok do innej kategorii. Jak się okazuje, w środku zimy możemy już mieć temperaturę jaka nierzadko występuje latem w porze dziennej. Najniższa temperatura tej zimy to -14,3°C (14 grudnia).

Łatwo określić epizody aury mroźnej i śnieżnej tej zimy, były takie dwa. Pierwszy w dniach 13-19 grudnia, drugi 4-6 lutego. Poza tym mieliśmy prawie absolutne panowanie temperatur dodatnich w porze dziennej, a często także nocnej. Kiedyś podczas typowych zim wyróżniały się okresy odwilżowe. Od szeregu lat wyróżniają się epizody tzw. prawdziwej zimy. Nastąpiło odwrócenie proporcji między odwilżą a tzw. prawdziwą zimą.

Poniższy wykres ukazuje wzrostowy trend temperatury sezonu zimowego od 1881 roku. Najmroźniejsza zima meteorologiczna w tym czasie to sezon 1939/40 (-9,00°C). Od tamtej pory najmroźniejsze zimy kolejnych okresów stawały się coraz mniej surowe, a proces tego ocieplania jest systematyczny. Najcieplejsza zima meteorologiczna to sezon 2019/20 (3,30°C). Najnowsza krzywa dekadowa wznosi się ponad zero. Warto zauważyć, że aż do sezonu 1974/75 zimy z dodatnią średnią temperaturą były rzadkością, i żadna z nich nie osiągnęła jednego pełnego stopnia Celsjusza; najcieplejsza w okresie 1881-1974 zima (sezonu 1909/10) ma wartość 0,97°C.

Dane bazowe: OA-SMW-TNW-PIM- PIHM-IMGW/PIB. Seria homogeniczna. Opracowanie VarsoviaKlimat.pl.

Liczba dni łagodnych/ciepłych (Tmax≥5,0°C) wynosi 31, czyli o 6 więcej niż średnia dla okresu referencyjnego 1991-2020, ale aż o 16 (!) więcej niż dla okresu 1961-1990. Dni z całodobowym mrozem (czyli Tmax<0,0°C), było 13; w okresie 1961-1990 średnia liczba takich dni wynosi 35. Dni z Tmin<0,0°C (mrozem/przymrozkiem) było 38 (normalnie powinno być 61).

Suma opadu atmosferycznego w zimie 2022/23 wyniosła 122,2 mm wody, to duża ilość, stanowiąca 125% normy 30-letniej. Dni z mierzalnym opadem było 51, o 6 więcej niż normalnie. Najwyższy opad dobowy wyniósł 9,0 mm (11 grudnia). Nie było dni z burzą (grzmotami).

Suma opadu śniegu od grudnia do lutego wyniosła w Warszawie 36 cm, a sumaryczna wysokość pokrywy śnieżnej na ziemi 184 cm. Wartość opadu nie jest niska, wieloletnia średnia to 37 cm. Inaczej wygląda kwestia pokrywy śnieżnej, gdyż jej średnia zsumowana wysokość wieloletnia to 322 cm. Parametr ten w zimie meteorologicznej 2022/23 wypada słabo, gdyż spadły śnieg nie utrzymywał się na ziemi długo, co najwyżej kilka dni, co w ostatnich latach staje się regułą w zimie. 24% całości opadu zimowego spadło w postaci stałej (śniegu). Normalna proporcja to 29%.

Średnia wilgotność względna powietrza wyniosła zimą 85,1%, czyli była nieco niższa od normalnej (86%). Mimo stosunkowo dużego opadu atmosferycznego.

Średnie zachmurzenie nieba wyniosło 87% w Warszawie, jest znacznie większe od przeciętnego (76%); to jest najbardziej pochmurna zima od 1944 roku. Najbardziej pochmurny był styczeń, najmniej – luty. Ogólne usłonecznienie w całym sezonie (wg mojego obliczenia) było bardzo małe i wyniosło 79,1 godzin, czyli zaledwie 60% średniego wieloletniego i 11,5% możliwego. Była to bardzo szara zima, nawet jak na warszawskie standardy. 24 dni zimy wyróżniły się niedostatkiem światła i zamgleniami. Najwięcej takich dni było w styczniu.

Zima nie należała do wietrznych, jej średnia prędkość wiatru (13,0 km/h) jest niższa od wieloletniej (14,8 km/h). Stosunkowo najbardziej niespokojny w atmosferze był luty, najbardziej wietrznym dniem zimy był 18 lutego. Jednak jego średnia prędkość wiatru (27,9 km/h) nie dorównuje wartościom z dawnych wichur zimowych o huraganowym natężeniu (tzw. orkanów), powodujących dotkliwe szkody w mieście.

Średni stan wody wiślanej (punkt pomiarowy Bulwary) zimą 2022/2023 wyniósł 165 cm, a więc nieco wyższy niż zimy poprzedniej, i znacznie wyższy niż jesieni 2022; a jednak mniejszy od średniej 30-letniej (195 cm). Najwyższy stan wody odnotowałem 28 lutego (290 cm), najniższy 6 grudnia (53 cm). Rzecz jasna, nie było na rzece żadnego istotnego oblodzenia, które staje się jakby tylko historycznym wspomnieniem z dawnych zim.

Zima meteorologiczna 2022/23 stanowi wzorcową kontynuację trzech podstawowych cech ocieplenia klimatycznego zimy w Warszawie: pierwsza – oczywiście wzrost temperatur, druga – większa suma opadowa, trzecia – dominacja deszczu zamiast śniegu. Jak już wielokrotnie podkreślano, nie jest to ewolucja korzystna dla stanu wilgotności naszego środowiska. Brak pokrywy śnieżnej i (co za tym idzie) roztopów wiosennych, zwiększa ryzyko posuchy w razie niedostatku opadów wiosną. Skutkuje też niskim poziomem wód powierzchniowych (o czym świadczą stany wody wiślanej) oraz – jak należy się domyślać – spadkiem poziomu wód podziemnych.

Rozhartowana zimowym ciepłem roślinność jest też bardziej narażona na szkody w razie wystąpienia przymrozków wiosennych.

VarsoviaKlimat.pl

*****

(Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PIB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych).

[5] Lato 2020: ciepłe, z wysoką sumą opadu

Tegoroczne lato (meteorologiczne) było cieplejsze niż przeciętnie, a jeśli popatrzeć na wartości średnie obowiązujące do końca XX wieku, to można je sklasyfikować jako bardzo ciepłe.

Średnia temperatura trzech miesięcy (według mojego obliczenia) wyniosła 19,73°C w Warszawie. To wartość prawie o jeden stopień wyższa od średniej dla właśnie skompletowanego, najnowszego 30-letniego okresu referencyjnego 1991-2020 (18,90°C). Przewaga cieplna lata tegorocznego nad wcześniejszymi okresami referencyjnymi jest jeszcze większa. Tylko lipiec miał temperaturę niższą od średniej 30-letniej (o 0,7°C), jednak tak czerwiec, jak i sierpień nadrobiły tę stratę z nawiązką. Odchylenia średnich temperatur od norm (1991-2020) wyniosły: dla czerwca +1,7°C (ciepły), lipca -0,7°C (w normie), sierpnia +1,5°C (ciepły).

Poniższy wykres ukazuje wyraźnie wzrostowy trend temperatury sezonu letniego trwający od półwiecza, i który przyspieszył od początków XXI wieku.

 

Dane: przetworzone dane IMGW-PIB. VarsoviaKlimat.pl.

Liczba dni gorących/upalnych (Tmax ≥ 25,0°C) wyniosła tego lata 47. To znacznie mniej niż rok i dwa lata wcześniej, ale więcej niż wynosiły jeszcze niedawno wartości średnie dla tegoż parametru. Aż trudno uwierzyć, że latem 1980 roku takich dni było… 11.

Dane: przetworzone dane IMGW-PIB. VarsoviaKlimat.pl.

Suma opadu atmosferycznego latem 2020 roku wyniosła 307,7 mm wody. To dużo, bo o ponad 100 mm więcej niż przeciętnie; ostatnio więcej było deszczu w sezonie letnim 2011. Przemożny wpływ na tak wysoką wartość miał rekordowo opadowy czerwiec (165,7 mm). Dni z mierzalnym opadem było 42, o 5 więcej niż normalnie. Wydawałoby się więc, że długotrwały deficyt wilgoci w warszawskim środowisku został zażegnany; a jednak tak nie jest, o czym świadczą choćby niskie poziomy wody wiślanej. Było to skutkiem długich okresów pogód stosunkowo ciepłych i posusznych w lipcu i (zwłaszcza) sierpniu. Miesięczne sumy opadowe nie mówią całej prawdy o bilansie wodnym, czyli stosunku opadu do parowania. Suma opadu w sierpniu była wysoka (94,5 mm), ale aż 84% tego deszczu spadło w ostatniej dekadzie miesiąca; wcześniej sierpień (z wyjątkiem dwóch dni) był prawie bezopadowy, a parowanie silne, z powodu wysokich temperatur.

Liczba dni z burzą (grzmotami) wyniosła 19 (w mojej okolicy), czyli w granicach normy; trzeba jednak odnotować, że rekordowo burzowy był czerwiec (12 dni).

Średnia wilgotność względna powietrza wyniosła latem 69,6%, czyli nieco poniżej średniej wieloletniej z okresu 1981-2010 (71,2%), pomimo wysokiej sumy opadu, co dowodzi, że bilans wilgoci nie był tak korzystny, jak by na to wskazywała suma opadowa deszczu.

Jak każdego lata, media często alarmowały o gwałtownych zjawiskach atmosferycznych: burzach, gradobiciach, silnych wiatrach. I jak zwykle, nie wszystkie takie alarmy się sprawdzały. Owszem, występowały silne porywy wiatru podczas burz, jednak atmosfera była ogólnie spokojna (zwłaszcza w lipcu i sierpniu); średnia prędkość wiatru (10,7 km/h) była wręcz skrajnie niska. Należy jednak odnotować gwałtowny szkwał w dniu 30 sierpnia (związany z niżem bałkańskim „Marlis”), który spowodował szkody w mieście. Druga połowa czerwca była burzowa, deszczowa i parna w stylu niemalże subtropikalnym.

Średnie zachmurzenie nieba latem wyniosło 58% w Warszawie, było więc zbliżone do przeciętnego. Najbardziej pogodna była pierwsza połowa sierpnia, a najbardziej pochmurna – jego ostatnia dekada. Zachmurzenie było większe od normalnego w czerwcu (mimo to, miesiąc ten był ciepły).

Średni stan wody wiślanej (punkt pomiarowy Bulwary) latem 2020 roku wyniósł 146 cm; ostatnio wyższy był w roku 2014. Nie jest to jednak wystarczający powód do radości, że Wisła powraca do swoich tradycyjnych poziomów. Jest to zaledwie górna strefa stanów niskich, a wartość średnia za okres 1991-2019 wynosi 189 cm. Najwięcej wody w rzece było w czerwcu, średnio 197 cm; ale to też mierny wynik, zważywszy, że miesiąc ten miał rekordowo wysokie opady w Warszawie. Najwyższy stan był 28 czerwca (457 cm), najniższy 21 sierpnia (41).

Nie ma powodu do stwierdzenia, że wieloletnia tendencja spadku poziomów wód powierzchniowych na środkowym Mazowszu została zahamowana przez (okresowe) obfite deszcze lata 2020 roku. Opady takie – jak dotąd – nie równoważą silniejszego parowania, spowodowanego wzrostem temperatury powietrza. Uratowały nas jednak w tym roku przed bardzo poważną posuchą.

VarsoviaKlimat.pl

*****

(Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PIB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych).

[8] Wiosna 2021 była chłodna… jak na obecne czasy

Narzekań na tegoroczną wiosnę było u nas co niemiara. Zwłaszcza kwiecień i maj rozczarowały wielu bo były chłodne, a niekiedy zimne. Faktycznie, średnia temperatura wiosny była najniższą od roku 2013, a w obecnym XXI stuleciu znajdziemy jeszcze tylko dwie wiosny chłodniejsze od tegorocznej (w latach 2005 i 2006). Jednak gdy spojrzymy na dane z XX wieku, a zwłaszcza sprzed roku 1981, to wiosen zimniejszych od tegorocznej znajdziemy wiele.

Średnia temperatura trzech miesięcy (według obliczenia) wyniosła 7,80°C na stacji Warszawa-Okęcie. To wartość niższa o 1,13 stopnia od średniej najnowszego 30-letniego okresu referencyjnego 1991-2020, jednak wyższa o 0,47 st. od wartości tegoż parametru dla okresu 1951-1980. Temperatura marca była w normie, maja -1,5 st. w stosunku do normalnej, jednak najzimniejszy wobec normy był kwiecień (-2 st.). Najwyższą temperaturę wiosny odnotowano 11 maja (26,8°C), a najniższą 10 marca (-6,6°C).

Poniższy wykres ukazuje wzrostowy trend temperatury sezonu wiosennego od połowy XX wieku. Nie może być wątpliwości co do dwóch kwestii: wiosenny klimat Warszawy ociepla się, a chłód tegorocznej wiosny nie byłby dawniej niczym szczególnym. Ma charakter tylko korekty tendencji wzrostowej, przynajmniej na razie.

Dane: przetworzone dane IMGW-PIB. VarsoviaKlimat.pl.

Liczba dni ciepłych (Tmax≥20,0°C) wyniosła tej wiosny 11, czyli znacznie mniej niż wynosi średnia (20) dla okresu 1991-2020; szczególnie dotkliwy był dla wielu osób niedostatek takich dni w maju, gdy było ich tylko 7, zamiast przeciętnych 15. To jest drugi z kolei maj, który poskąpił takich dni (w roku 2020 miał ich jeszcze mniej, 6). Dni z mrozem i przymrozkami (z Tmin<0,0°C) było 23, czyli niezbyt wiele, skoro norma to 21 (dla ostatniego 30-lecia), a dla okresu 1981-2010 wynosi właśnie 23.

Suma opadu atmosferycznego wiosną 2021 roku wyniosła 141,2 mm wody, o ponad 20 mm więcej niż normalnie; wiosna miała więcej opadów niż sześć jej bezpośrednich poprzedniczek, co jest pozytywne, dając nadzieję na przyhamowanie postępującego procesu „wysuszania” Warszawy wiosną (będącego skutkiem rosnących temperatur przy stabilizacji sum opadowych). Dni z mierzalnym opadem było 40, o 3 więcej niż normalnie. Najwyższy opad dobowy wyniósł 20,5 mm (14 kwietnia). Dni z burzą (grzmotami) wystąpiły 3 razy (2 w kwietniu i 1 w maju), choć przeciętnie jest ich wiosną 7.

Co ciekawe, mimo że wiosnę powszechnie uznano za bardzo chłodną, a nawet niezwykle zimną, to oficjalnie w stolicy nie zanotowano pokrywy śnieżnej na ziemi (min. 1 cm), choć padał on w marcu w siedmiu dniach, w kwietniu w czterech, a w maju w jednym dniu (a raczej w nocy z 7/8).

Średnia wilgotność względna powietrza wyniosła wiosną 70,9%, to najwyższa wartość od roku 2013, a jednak tylko o 1,6 punktu procentowego większa od przeciętnej dla 30-lecia 1991-2020.

Średnie zachmurzenie nieba wyniosło 66% w Warszawie, jest większe od przeciętnego (60%). Wszystkie trzy miesiące były bardziej pochmurne niż normalnie, nie można tej wiosny uznać za pogodną. Ogólne usłonecznienie w całym sezonie (wg obliczenia) wyniosło 461,9 godzin, czyli 87% średniego wieloletniego. Ostatnio (nieco) mniej słoneczna wiosna była w roku 2017.

W kwietniu, a bardziej w maju, często dokuczały nam zimne wiatry. A jednak średnia prędkość wiatru wiosną (12,6 km/h) jest o 1,3 km/h niższa od przeciętnej dla tej pory roku. Nie było nadzwyczajnych wichur.

Średni stan wody wiślanej (punkt pomiarowy Bulwary godz. 6:00) wiosną 2021 wyniósł 196 cm, najwyższy od roku 2017, ale o 53 cm mniejszy od średniego za okres 1991-2020. Najwyższy stan wody był 3 marca (357 cm), najniższy 15 kwietnia (128 cm).

Tegoroczna wiosna, ze swoimi stosunkowo niskimi temperaturami i dość znacznymi opadami, zapewne poprawiła klimatyczny bilans wodny w regionie warszawskim. Jednak dla usunięcia wieloletniego deficytu wilgoci potrzeba kolejnych sezonów odpowiednio wilgotnych i nie za ciepłych. Okaże się, czy tegoroczne lato będzie stanowić kontynuację tendencji poprawy bilansu wodnego, zarysowanej zimą 2020/21 oraz wiosną 2021. Moim zdaniem nie ma powodów do wielkiego optymizmu w tej kwestii, w sytuacji silnego trendu ocieplania i wysuszania sezonów letnich na Mazowszu.

VarsoviaKlimat.pl

*****

(Obliczenia parametrów meteorologicznych dokonane przez autora i na jego odpowiedzialność na podstawie danych obserwacyjnych IMGW-PIB ze stacji meteorologicznej na lotnisku międzynarodowym Okęcie i innych źródeł, a także obserwacji własnych).